Czy gdybyś był jedyny w swoim rodzaju, nie czułbyś się wybrany?

"Wybraniec" to debiutancka etiuda Buncha.
Opowiada ona historię mężczyzny, który pewnego dnia obudził się, zasypiając do pracy przez niedziałający budzik. Z biegiem wydarzeń zorientował się jednak, że i inne artykuły gospodarstwo domowego odmówiły posłuszeństwa. W kranie brakuje wody a przełączenie kontaktu nie przynosi efektu w postaci zapalenia się żarówki. Człowiek uświadamia sobie że został sam, wszyscy ludzie na Ziemi zniknęli - co tłumaczyłoby wszystkie niespodzianki. A może właśnie nie? Gdy bohater nie znajduje nikogo na ulicach, dokonuje pierwszej grabieży. Gdy widzi że nic się nie zmieniło i może pozwolić sobie na takie samowolki, radośnie się uśmiecha i rozpoczyna znoszenie wszystkich asortymentów, których jeszcze nie posiada. Jednak nikogo nie powinien dziwić fakt, iż w zaistniałej sytuacji, są one totalnie bezużyteczne. Od wydarzeń mija rok. Nasz bohater ma w końcu dość tej stagnacji i decyduje odebrać sobie życie. Wtedy jakby wszystko wraca na normy. "Wybraniec" może wydawać się dziełem niejasnym, wewnętrznie sprzecznym i nielogicznym, sam widz nie wie jaka jest prawda i zostanie pozostawiony z tą zagadką na zawsze. "Wybrańca" nie należy odbierać dosłownie. Twórca za sprawą etiudy filmowej, chciał tylko zwrócić nam uwagę na pewne rzeczy ludzkiej egzystencji, postawy zachowań względem siebie. Balansował wydarzeniami w "Wybrańcu" tak, by dać nam niejednoznaczne zakończenie i zmusić do refleksji. Z filmu jasno bowiem wynika, iż ludzka obojętność jest zła. Ludzie są kłamliwi i przewiązani opaskami na swych oczach. I mimo, że na krótką metę samotność i obojętność może wydawać się dobra, to nie prowadzi ona do niczego dobrego. Wszyscy potrzebujemy siebie nawzajem by móc w pełni funkcjonować, bowiem dzięki pracy jednego, drugi może godniej żyć. Żaden zawód nie hańbi i jest tak samo ważny jak drugi. Człowiek ma wszystko co trzeba. Wymienność usług została zastąpiona wartością pieniężną. Jednak co przyjdzie nam gdy nagromadzimy jej zbyt wiele, zapominając o sensie i celu jej istnienia? Bohater "Wybrańca" boleśnie się o tym przekuje. Doceniając dopiero po fakcie wszystkich ludzi, których codziennie mijał dookoła a nie zwracał na nich uwagi. Ludzi, którzy pracują na wspólne dobro, by każdemu z nas było lepiej. Gdy bohater odbiera sobie życie, znika wtedy jego punkt widzenia i widz dostrzega ludzi wokół, którzy bez współczucia i zainteresowania, mijają człowieka leżącego na ulicy nie zauważając go. Na uwagę zasługuje też hasło przewodnie filmu, które brzmi: "A czy Ty jesteś jedyny w swoim rodzaju?". Które ma skłaniać widza do refleksji nad samym sobą i jego stosunkiem do innych; na przykładzie pamiętnych wydarzeń z filmu.

CIEKAWOSTKI:

- Film prócz utworów muzycznych, został w całości zrealizowany przez autora filmu. Scenariusz, zdjęcia, montaż itd. wykonane zostały przez jedną osobę. Film miał też kilka przeróbek i w wersji finalnej został rozbudowany o skromny udział lektora, w którego wcielił się Krzysztof Topoliński.

- By zarejestrować ujęcia pustych ulic, film był kręcony we wczesnych godzinach rannych przez wiele dni w odpowiednim przedziale czasowym; bowiem w godzinach świtu ruch uliczny był zbyt duży a o wcześniejszych porach było zbyt ciemno dla oka kamery. Wiadomości sms w telefonie bohatera pochodzą od dwóch osób: Gosi T. i E. Lira. Z tych anagramów można ułożyć wyrazy "egoista" i "liar", co oznacza w języku angielskim "kłamcę". Anagramy podkreślają charakter etiudy i stosunek bohatera do innych ludzi.

- Film początkowo miał nosić podtytuł. Cała nazwa miała brzmieć: "Wybraniec. Człowiek, który nie odbijał się w lustrze". Również plakat do filmu miał obrazować bohatera przed lustrem, który nie widzi swego odbicia. Takim podtytułem i plakatem, autor chciał przekazać pewną myśl. Twórca filmu o planach związanych z tytułem: Ja za rzecz normalną i obowiązkową, uznaję pomoc innym, docenianie ich trudów, zwykłe "zauważanie" ludzi, których codziennie mijamy na ulicy i mamy w nosie (a bez pracy których, żyłoby się nam ciężko). Normalną rzeczą jest więc obecność naszego odbicia w lustrze, prawda? Pozbawiając go na plakacie i dodając taki podtytuł, chciałem zwrócić uwage na to, że postawy ludzi często do "normalnych", prawych, takich jakie być powinny - nie należą. Nie widać ich. Ostatecznie jednak nie zdecydowałem się na ten zabieg ponieważ uznałem, że mało ludzi poprawnie odczyta zamysł.

- Film po swojej publikacji doczekał się aż ośmiu reedycji! Autor wielokrotnie przemontowywał film, robił dokrętki, wzbogacał etiudę o narrację angażując w tym celu lektora czy zmieniał nawet użytą muzykę. W rezultacie "Wybraniec", którego możecie teraz oglądać został pozbawiony połowy (!) nagranych scen, które zdaniem autora były rozwlekłe i niepotrzebne. Film w pierwszej wersji liczył sobie 22 minuty, obecnie jego długość wynosi niespełna 12.


- Film w dłuższej wersji można zobaczyć w odtwarzaczu poniżej: